Nikt z nas nie chciałby, aby od naszej decyzji zależało cudze życie. Jednak tak się zdarzyło w Karakorum, gdy na szczyt Nanga Parbat wyprawił się Polak Tadeusz Mackiewicz z Francuzką Elisabeth Revol.
(zdjęcia z internetu - klik)
Ich wyprawę śledził cały świat, ale dopiero od momentu, gdy okazało się, że dwuosobowej ekipie grozi śmierć.
Cały czas słuchałam relacji w telewizji i czytałam w internecie, ale przeważnie nie było najświeższych wiadomości, bez przerwy powtarzano to samo.
Francuzka zdecydowała się zostawić swego towarzysza na wysokości około 7200 metrów i sama schodzić w dół. Aż trudno sobie wyobrazić, jak się czuła, podejmując taką decyzję. bo może powinna z nim zostać i razem czekać albo na pomoc, albo na śmierć?
Przed również dramatyczną decyzją stanęli dwaj ratownicy wysokogórscy, Polak Adam Bielecki i Rosjanin Denis Urubko, którzy bez wahania zgłosili się z pomocą i opuścili podnóże szczytu K2 w odległych o 200 kilometrów Himalajach. Z niewiarygodną prędkością, jak na warunki pogodowe i terenowe, wspinali się pod górę, pozbywając się ciężkiego bagażu, w tym tlenu. Najpierw znaleźli Elisabeth, dzielną kobietę, która miała odmrożone wszystkie kończyny, ale schodziła coraz niżej.
Jak mieli postąpić ratownicy? Czy sprowadzić Elisabeth do obozu, czy zostawić ją i wspinać się do Polaka, który mógł, według tego, co mówiła Francuzka, już nie żyć, bo zostawiła go w fatalnym stanie.
Podjęli chyba najsłuszniejszą decyzję, zaczęli Elisabeth spuszczać na linie w dół, gdzie wyszło im naprzeciw dwóch kolejnych ratowników, którzy pomogli jej dostać się do obozu.
Ostatnia decyzja była chyba najtrudniejsza, bo warunki pogodowe nie pozwalały na powrót na Nanga Parbat.
Ci dzielni mężczyźni musieli zostawić swego kolegę na pastwę okrutnej góry, która już pochłonęła ponad sześćdziesiąt istnień ludzkich.
Łatwo nam, siedzącym w wygodnych fotelach przed telewizorami, oceniać cudze postępowanie. Jednak musielibyśmy się postawić w ich położeniu. Przecież też mają rodziny i plany na dalsze życie, a nie wiadomo, jakby się zakończyła kolejna wspinaczka po lodowej, na dodatek pionowej skale. Może dotarliby do swego kolegi, a może też powiększyliby liczbę tych, którzy tam zostali na wieczność.
Czasami warto zapytać, dlaczego ludzie koniecznie chcą zdobyć kolejny szczyt, skoro wiedzą, że może się to dla nich zakończyć tragicznie?
Mamy różne pasje, ale himalaizm jest chyba najryzykowniejszy z nich.
Na pocieszenie mogę tylko dodać, że Elisabeth powiedziała, iż razem z Tomaszem zdobyli tę piekielną Nanga Parbat.

