sobota, 8 czerwca 2019

Niedobrze, panie bobrze

   Wczoraj głównym tematem dnia był bóbr, a to za sprawą wypowiedzi ministra rolnictwa Jana Krzysztofa Ardanowskiego, który stwierdził, że bobry to zwierzęta jadalne i powinno się na nie polować. (Wydawało mi się, że bóbr jest pod częściową ochroną).
   Dorosłym na hasło "bóbr" przypomina się scena z "Krzyżaków", gdy Jagienka Zychówna wyciągała zabitego bobra z bagien. Dzieciom kojarzy się z licznymi bajeczkami, w których występują bobry.
   Po wystąpieniu ministra bóbr, a dokładnie jego ogon, będzie się kojarzył z z afrodyzjakiem:

 "- Teraz nie wiadomo, co z tym bobrem zrobić, nawet jakby się go upolowało. A jeszcze jak ludzie sobie przypomną, że płetwa bobra ma ponoć właściwości afrodyzjaków, to się może okazać, że i problem bobrów się niedługo skończy".
   Nie wiem, czy ktokolwiek z nas jadł jakąkolwiek potrawę z bobra, a tym bardziej jego ogon. Znawcy kuchni uważają, że mięso z bobra ma posmak rybi  i raczej nie przyjmie się na polskich stołach. Robert Makłowicz powiedział, że jadł ogon bobra i był obrzydliwy w smaku: galaretowaty i śmierdział zepsutą rybą.


  Z ciekawości przeczytałam w Wikipedii wszystko, co było napisane o bobrach i muszę stwierdzić, że była to ciekawa lektura, lecz ogony biednego bobra wcale nie są afrodyzjakiem, więc minister popełnił gafę.
   Dodam jeszcze, że mieszkałam w pobliżu rzeki Bóbr i często nad nią bywałam, gdy całą klasą szliśmy na wagary. Nigdy nie widziałam bobra, bo on raczej nie jest chętny do pokazywania się w dzień.


   Wiedzie bardzo ciekawy tryb życia; jego sadło bywa wykorzystywane do celów leczniczych. Uważany jest za szkodnika, bo swymi silnymi zębami ścina drzewa nawet o średnicy jednego metra, ale taka jest jego natura. Już wolałabym, aby na naszej działce bobry robiły zapory i budowały żeremia, niż niszczyły ją dziki, które w ubiegłym roku trzykrotnie zryły nam wszystkie trawniki.
   Ministrowi nie podobają się też żubry i chętnie by je widział na talerzu, bo dziki już tam trafiły. Na pewno nie zjadłabym żadnej potrawy ani z bobra, ani z żubra.
   Na szczęście wczoraj słyszałam wypowiedź premiera, że nie będzie traktowania bobrów jako zwierząt jadalnych i się uspokoiłam.

27 komentarzy:

  1. Cała ta nasza polityka jest już naprawdę poniżej poziomu.
    Jakaś minister stwierdziła, że o Katyniu uczyła się z PRZEDWOJENNYCH książek.
    Poziom nie wiem, czego.
    Lubię blogi, takie, jak Twoje, Jotki, Frau Be, Ani, Michała i innych - gdzie nie ma błędów, od których w internecie po prostu się słabo robi.
    Czasem nie mogę czytać, przeczytać do końca...
    To już nie jest zagrożenie, to są fakty: niedouczone społeczeństwo z rządem na czele. :(

    A Bóbr i jego dolina, gdzie widuję żmije, zaskrońce, padalce i inne piękne istoty - to jedno z moich ukochanych miejsc.

    Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JoAnno, kiedyś na moment nie zastanawiałam się nad wyrażeniem "półtora roku", ale od kiedy premier z upodobaniem mówi, że "półtorej roku", to głupieję. Dla prezesa nie ma bezokolicznika "wziąć", tylko "wziąś", a dla posłanki Pawłowicz- "wziąść".
      Nie ma mnie na Facebooku i chwała Bogu, bo chyba bym ortograficznie i interpunkcyjnie oszalała.
      Uraz do gadów mam od dzieciństwa i chyba nigdy mnie nie opuści.
      P.S. O Katyniu z przedwojennych publikacji dowiadywała się obecna minister policji, pani Elżbieta Witek, następczyni Joachima Brudzińskiego.
      Pozdrawiam Cię, moja rodaczko.

      Usuń
  2. Twoje blogi - bo czytam oba. :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, już dawno nie byłam na moim działkowym blogu, a mam mnóstwo nowych zdjęć.

      Usuń
  3. Ministrów mamy ciekawych, co kolejny to rewelacja. Minister rolnictwa to chyba zwierząt nie lubi...
    Mnie bardziej niepokoi nowy minister edukacji, bo ani z wyglądu, ani z wypowiedzi nie wzbudza zaufania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jotko, naprawdę nie wiem, co ministrowi rolnictwa strzeliło do głowy, ile jeszcze gatunków zwierząt trzeba wybić, ile drzew wyciąć, aby wreszcie byli usatysfakcjonowani.
      Wcześniej niewiele słyszałam o ministrze edukacji, wiem jedynie, że ma kręćka na punkcie seksualizacji, LGBT i WHO.

      Usuń
  4. Przyglądam się nowym garniturom w rządzie i zadaję sobie jedno, podstawowe pytanie: skąd oni biorą tych cudaków?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świechno, skoro najlepszy garnitur wywiało do Brukseli, to został nam jakiś łachman.

      Usuń
  5. Gdyby tak w kalendarz łowiecki wpisano sezon odstrzału polityków ... może zaczęliby głębiej myśleć i bardziej ważyć słowa ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yolanthe, nie przyszło mi to do głowy, tylko nie wiem, jaka część ich ciała jest afrodyzjakiem;)
      P.S Rozbawiłaś mnie.

      Usuń
  6. Wiesz Anno jaka jestem szczęśliwa z dala od Polski?! Wiadomości z kraju nie docierają do mnie, w tv nie mam polskiego kanału, a na obcojęzycznych w ogóle o Polsce nie mówią... Czy to dobrze czy źle? Ale po tym co przeczytalam u Ciebie cieszę się, że tak jest. Pozdrawiam serdecznie z Calpe na Costa Blanca:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amasjo, tylko Ci pozazdrościć.
      My żyjemy w swoim małym piekiełku.
      Kiedyś w Domo+ oglądałam programy "Ucieczka na kontynent" i widziałam Costa Blanca, bo Anglicy często kupują tam domy z basenami lub tylko mieszkania. Dziwne, że opłaca im się posiadać dom i w Wlk. Brytanii, i w Hiszpanii i lecieć na weekend na wybrzeże Hiszpanii.
      Życzę Tobie i Twojemu narzeczonemu wesołego wypoczynku.

      Usuń
  7. Z bobrami miałem wiele wspólnego, pozjadały mi wszystkie drzewka owocowe. Zdziwiłem się bardzo, bo ani rzeki, ani wody w moim rejonie nie ma. Widoczne to bobry lubiące piesze wycieczki lub ktoś je w okolicy wypuścił. Strasznie się zdenerwowałem, ale już mi przeszło, chociaż odmiany jabłek i śliw miałem naprawdę wyselekcjonowane oraz smaczne.
    Głupota polityków nie zna granic i basta. Czekam na wakacje, może wtedy politycy wyjadą na Barbados.
    Pozdrawiam upalnie z Warmii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbyszku, kiedyś nasze drzewka owocowe obgryzły zające, teraz zakładamy plastikowe osłonki i cały teren mamy ogrodzony.
      Czy to na pewno bobry narobiły Ci tych szkód? Ludzie niedługo wyniszczą wszystkie gatunki zwierząt i sami zostaniemy na opustoszałej planecie.Chińczycy odbudowują populację pand. Australijczycy niedługo będą się zastanawiać, gdzie podział się niezwykle sympatyczny koala. Polacy na darmo będą szukać bobrów, żubrów,dzików i wilków.
      Pozdrawiam po niesamowitej nocnej burzy i porannym 41-stopniowym upale w słońcu.

      Usuń
  8. Moja babcia zwykła mówić, że dobra jest zupa z bobra, a jeszcze lepsza z wieprza, ale traktuję to raczej jako humorystyczną rymowankę. Bober przez gardło by mi nie przeszedł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Królowo, nie wyobrażam sobie obiadu z mięsa bobra, a szczególnie z jego ogona.

      Usuń
  9. Aż zaczynam się zastanawiać, jak taki bóbr musi smakować...
    W sumie nie wiem kto w tym wszystkim jest na gorszej pozycji - będący na celowniku bóbr, czy minister ze swoimi dziwnymi pomysłami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolino, kiedyś, jeszcze w średniowieczu jedzono potrawy z bobra nawet na dworze królewskim. Teraz chyba w polskich restauracjach nie je się mięsa z bobra.
      To prawda, że pomysły ministra są nie do przyjęcia.

      Usuń
  10. A mnie bóbr kojarzy się z żeremiami, budowlami. To jeszcze z czasów głębokiej przeszłości, okresu szkoły podstawowej. O tychże żeremiach opowiadała pani, na tyle interesująco, że pamiętam do dziś. Bobra nie widziałam nigdy, nie mówiąc o jedzeniu. Pracowałam w weterynarii, mąż pracuje do tej pory, ale o pieczonym bobrze nie słyszał.
    Ale teraz każdy gada zgodnie z zasadą : "pleć pleciugo, byle długo". To charakteryzuje się na ogół brakiem początku, końca i sensu. Gorące uściski ślę, droga Aniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anulko, kiedyś nauczyciele mieli czas, aby uczyć dzieci o wielu ciekawych rzeczach. Teraz nie mają na to czasu, bo goni ich program.
      Też nigdy nie widziałam bobra, ale niejednokrotnie oglądałam w telewizji, bo lubię programy przyrodnicze.
      Nawet gdyby mięso bobra rozdawano za darmo, nie wzięłabym go, jesteśmy mięsożerni, więc wolę drób i wieprzowinę., oczywiście nie w dużych ilościach.
      Obecni ministrowie i nie tylko oni, bo prezydent i premier również upajają się swoimi wypowiedziami. ale czy są one mądre? To wielki znak zapytania.
      Kochana Anulko, bardzo gorąco pozdrawiam przy włączonym wentylatorze.

      Usuń
  11. Z bobrami kojarzy mi się jedno zdarzenie ...
    Przy domu teściów jest rzeczka i na tej rzeczka zadomowily się bobry...w jedną noc zrobiły na rzecze jezioro tworząc swoje bobrowe kwatery i tamy:)
    A drzewa przy brzegu rosnąć pogryzly na budulec jak w bajce o bobrach:)
    O sadle słyszałam A nic bobrowego bym też nie zjadła:)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz przydałyby się rozlewiska wykonane przez bobry, bo przynajmniej woda nie odpływałaby do morza. Polska pustynnieje i niedługo pola uprawne będą Saharą, a my zapomnimy, jak wyglądają warzywa.
      Sadłem (skromem) bobrzym Jagienka wyleczyła rannego Maćka z Bogdańca.
      Gorąco pozdrawiam.

      Usuń
  12. Witaj już prawie letnim dniem
    Znowu nie odpowiedziałam od razu na Twoje miłe słowo. Właśnie jednak wróciłam z mojej pierwszej sentymentalnej podróży w tym roku.
    Bobry, żubry... Nigdy żadnego nie widziałam, ale przykre byłoby, gdyby zaczęto na nie polować.
    A o ich jedzeniu nawet nie chce myśleć.
    Pozdrawiam Cię Zielonooka mgiełką nostalgii pachnącą jaśminem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ismeno, na pewno długo będziesz wspominać tę sentymentalną podróż w rodzinne strony.
      Wg powiedzenie: "Oczy zielone, życie szalone", jednak nie miałam szalonego życia, raczej spokojne.
      Nasz jaśminowiec ma niewiele kwiatów, a to za sprawą męża, który go zbyt mocno podciął.
      Pozdrawiam, na szczęście, bezburzowo, choć jutro, kto wie.

      Usuń
  13. Witaj... zaryzykuję takie twierdzenie, że oto pan jarek, aby pis zyskał na popularności (w myśl zasady - nieważne jak mówią, byle mówili) celowo wybiera do rządu - teraz morawieckiego - ministrów-idiotów. Po powrocie do kraju, jeśli przypadkiem trafię do mięsnego, zapytam ... serio, czy przypadkiem nie mają bobrowej kiełbaski ardanowskiego :-)... pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Andrzeju, też miałam ochotę spytać o kiełbaskę bobrową, ale podejrzewam, że ekspedientki patrzyłyby na mnie jak na kogoś niespełna rozumu.
      Każdy minister stara się wymyślić coś, co by go podniosło w oczach prezesa.Dobrze, że Ardanowski nie wymyślił, że koty są zwierzyną spożywczą, bo dopiero miałby przechlapane.
      Pozdrawiam w kolejny upalny dzień.

      Usuń
  14. Heh... ci nasi politycy mogliby do szkoły wrócić.
    A tak ogólnie u nas na wsi jest istny raj dla bobrów. Przez ostatnie miesiące dużo drzew poszło i dalej plądrują. Do tej pory nie rozumiemy dlaczego radni gminy ani wójt z tym nic nie robi. Jak w którymś momencie będzie powódź lub szybka wiosna i w górach stopnieje śnieg a domy zostaną zalane - to może gdzieś w inne miejsce przeniosą bobry.
    Są pod ochroną, ale też nie małe z nich szkodniki.
    Pozdrawiamy.

    OdpowiedzUsuń